Wierszyk...

”Przyszła grypa do Filipa” W. Badalska


Przyszła grypa do Filipa
Nie daj się Filipie grypie
Poszedł Filip do apteki
Są w aptece różne leki
Kupił sobie aspiryny
I chininy dwa tuziny
Kiedy zażył tych łakoci
Okropnie się biedak spocił
Pod pierzynę wlazł po uszy
Teraz grypa go nie ruszy.
Minął tydzień, miesiąc minął,
Filip ciągle pod pierzyną,
Gdy wysunie tylko pięty,
Kicha, prycha jak najęty.
Wreszcie nie wytrzymał kiedyś!

Dość mam z grypą biedy!
Dość syropów, zakraplaczy!
Teraz zacznę żyć inaczej.
Leżeć w łóżku. Życia szkoda!
Swą pierzynę babci oddam.
Kocem lekkim się okrywam,
Gimnastyki rad zażywam,
Na spacery długie chodzę,
Zęby szczotką czyszczę co dzień.
Jem owoce, mleko piję
Grypa z dala mnie omija!

Kiedy męczy mnie kaszel i chrypa,
Kiedy w kącie przyczai się grypa,
gdy podają mi gorzkie kropelki,
z przeźroczystej, wygodnej butelki.
Ja nie płaczę, nie nudzę, nie jęczę,
Tylko śpiewam zdrową piosenkę.

maluch-tablica

Main page Contacts Search Contacts Search